Leżysz? Nie przejmuj się, koledzy wykopią piłkę… Tylko dlaczego tak jest?
Na początek chciałbym przywitać się ze wszystkimi czytelnikami. Dzień dobry, cześć i czołem, jestem wesoły… Krzysiek. Skoro już część artystyczną mamy za sobą, kilka słów wstępniaka.
Sam nie wiem do końca, jakiej tematyki będzie trzymał się ten blog. Podejrzewam, że bardzo rozległej. Na pewno będę chciał pokazać, że nawet sprawy małe i przyziemne są dla nas bardzo ważne, szczególnie w kontekście przyszłych wydarzeń. Skoro wywodzę się z dziennikarstwa sportowego, na pierwszy ogień pójdzie sprawa związana z piłką nożną.
Dwie minuty kary, żeby mogli się zastanowić
Jesienią 2009 roku byliśmy ze znajomymi w Poznaniu. Pogoń grała z Wartą. Piłkarze obu drużyn, w zależności od wyniku, irytowali kibiców swoim zachowaniem. Otóż, kiedy prowadziła Warta – jej gracze niemal w każdej akcji, ledwo tylko dotknięci, padali na murawę. Leżeli tak przez kilkanaście sekund, licząc, że przeciwnik wybije piłkę na aut. I wybijał, bo przecież taki jest zwyczaj. Kilka minut przed końcem Pogoń niespodziewanie objęła prowadzenie. I już do końca to właśnie przyjezdni stali się “papierowi”. W końcówce piłkarzom Warty wrócił wigor i ochota do ostrej gry, a szczecinianie – gdy tylko wchodzili z kontakt z gospodarzami – kładli się na boisko, trzymając się za łydkę, stopę, cokolwiek. Warciarze niechętnie, ale piłkę jednak wybijali. Cóż, przecież taki zwyczaj…
Sytuację śledziliśmy ze starszym dziennikarzem, podobno z przeszłością w Lwowie (tak przynajmniej nam opowiadał). Miał on mocno wykrystalizowany pogląd na temat “oddawania piłki w duchu fair play”. Między nami wywiązała się rozmowa, która wyglądała mniej więcej tak:
Dziennikarz z Lwowa: - Nie powinni byli tego wybijać, przecież to niepoważne!
- Ale dlaczego, przecież tak się robi…
- No właśnie, ktoś to wymyślił, a teraz wszyscy to kopiują. Czy ktoś zadał sobie pytanie – dlaczego?
- Dlaczego?
- Bo to jakiś chory wymysł ludzi. Przecież takie odkopnięcie w aut tylko wybija twój zespół, kiedy masz piłkę. Ani ci to nie pomoże, ani nie doda splendoru.
- Pewnie ma pan rację…
- Powiem wam, jak powinno być.
I powiedział. Zdaniem lwowskiego dziennikarza, każdy groźniejszy (czyt. groźniej wyglądający faul) powinien być jednoznacznie interpretowany przez sędziego. Arbiter powinien leżącego delikwenta usuwać za boisko na dwie, a najlepiej trzy minuty. Obligatoryjnie. Jeśli naprawdę potrzebuje pomocy medycznej, proszę bardzo – czas dla niego. Jeśli potrzebuje więcej, nikt nie będzie miał pretensji. Ale pozwoliłoby to wykluczyć boiskowych cwaniaczków, którzy zanim upadliby z grymasem łapiąc się za cokolwiek, pomyśleliby czy warto osłabiać swój zespół na kilka minut. A tak, w nowoczesnym futbolu dochodzi nawet do tak kuriozalnych sytuacji jak w filmiku poniżej.


