platforma blogowa portalu głos szczeciński

“Albo będzie dobrze, albo będzie źle. Piłka jest okrągła, bramki są dwie!”

Po czterech latach spędzonych we Flocie Świnoujście czeski szkoleniowiec Petr Nemec przeniósł się do spadkowicza z ekstraklasy – Arki Gdynia. Czy zrobił dobrze? Na pewno może wiele zyskać, ale chyba jeszcze więcej stracić. Czech zaryzykował bardzo wiele, powiedziałbym nawet, że postawił wszystko na jedną kartę.


Zanim Nemec trafił do Świnoujścia, nie notował w Polsce wielkich sukcesów. W Polsce pracuje nieprzerwanie już od dziesięciu lat, ale jakoś nie zdążył w tym czasie wyrobić sobie marki trenera ekstraklasowego. Jestem przekonany, że nie bez przyczyny. – Wreszcie ktoś docenił moją pracę – powiedział Nemec zaraz po podpisaniu kontraktu z pierwszoligową już Arką Gdynia. Może tak, może nie. Pewne jest to, że Nemec, któremu w Świnoujściu było wolno wszystko i wszędzie, będzie musiał mieć teraz twardy tyłek.

Czeskiemu szkoleniowcowi dobrze życzę, ale wiele rzeczy mnie zastawania. W Świnoujściu Nemec robił wynik zdecydowanie ponad stan. Miał ten komfort pracy, że w zasadzie nie spoczywała na nim żadna presja. Czasem dochodziło do sytuacji wręcz komicznej, że trener robił za dobre wyniki i to zarząd znajdował się pod presją, że ekstraklasa jest już coraz bliżej. Nie zmienia to faktu, że dotąd nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś stawiał przed szkoleniowcem jakieś wygórowane cele już przed sezonem. “Macie się utrzymać, a co będzie dalej…“. No właśnie, w Arce tak nie będzie. Nemec zapewne już usłyszał od działaczy, że pobyt w I lidze ma trwać tylko rok. W Gdyni celują w awans i po to zatrudnili Czecha.

Przypominam sobie, że szkoleniowiec często miał muchy w nosie. Jak nie miał ochoty, nie rozmawiał z dziennikarzami. Nie czuł się w potrzebie dyskutować z mediami – delegował na konferencję prasową swojego asystenta. Nawet telewizji potrafił robić problem z udzieleniem wypowiedzi. W Świnoujściu mu na to pozwalano, ale sielanka się skończyła. Od teraz trener Nemec będzie musiał gęsto tłumaczyć się z każdego głupio zgubionego punktu. A może nawet z każdego straconego. I tutaj nikt nie będzie oglądał się na to, że Nemec nie chce “gadać“, że nie ma ochoty. Zaczną się trudne pytania, a… na pewno się zaczną. Dopiero teraz zobaczymy, jak Czech poradzi sobie z pierwszoligową presją.

Wiadomo, że w Gdyni szkoleniowiec będzie miał komfort doboru zawodników. Flota dawała mu możliwość jedynie transferów bezgotówkowych, w dodatku zawodników niedrogich w utrzymaniu. Nemec do perfekcji opanował wychowywanie i kreowanie tych piłkarzy. Tylko, że w Arce nikt nie będzie chciał, żeby kogokolwiek wychowywał na przyszłość. Będzie musiał robić wynik tu i teraz, mając “gotowych” zawodników. Nie wszyscy będą musieli rozumieć i akceptować jego koncepcję gry, a czasu na przekonanie ich do niej nie będzie miał Czech za dużo.

We Flocie Nemec mógłby zanotować bessę – przegrać 10 kolejnych meczów, a i tak nie zostałby raczej zwolniony. Jego posada była w I lidze najbezpieczniejszą spośród wszystkich szkoleniowców. Sam śmiał się, że wypełnił czteroletnią kadencję, ale w Świnoujściu z otwartymi ramionami pozwoliliby mu zostać na drugą. W Gdyni tak miło i ciepło miał nie będzie. Kilka nieudanych meczów, a takie mogą się zdarzyć, może sprawić, że Nemec nie zdąży się nawet nacieszyć morzem i znajdzie się na bruku. W Świnoujściu był już traktowany jak swój, w Gdyni będzie tylko pracownikiem klubu.

Zastanawia mnie też fakt, czy prosta piłka, którą uskuteczniał Czech we Flocie, sprawdzi się w Arce. Nemec buduje zespoły zazwyczaj w oparciu o silną defensywę i środek pola. Zaczyna mecz od “na zero z tyłu”, chcąc coś strzelić. Takie granie sprawdzało się we Flocie, która dopiero w końcówce sezonu bywała faworytem meczu. I warto zauważyć, że wtedy zazwyczaj przegrywała! Arka zawsze będzie faworytem i nie będzie mogła grać defensywnie.

Oczywiście mogę się mylić. Być może Nemec jest fantastycznym szkoleniowcem, który po roku awansuje z Arką do ekstraklasy i będzie faworytem w kategorii “Trener roku”. Coś mi jednak podpowiada, że tak pięknie nie będzie i Nemec szybko może znaleźć się na trenerskiej karuzeli – ale z drugiej strony. Szacunek za to, że postawił wszystko na jedną kartę, ale zrobił to też dla pieniędzy. A te często gubią ludzi.

Na koniec tradycyjnie proponuję Wam piosenkę. Tym razem śpiewa… Petr Nemec (zbieżność nazwisk :) ), a utwór ma znaczący tytuł “Moja głowa jest pełna pomysłów”. W oryginale “Mám hlavu plnou nápadů”. Tak sobie pomyślałem, że odkąd Nemec przeniósł się do Arki, naprawdę będzie musiał mieć głowę pełną “napadu” ;) .

YouTube Preview Image