platforma blogowa portalu głos szczeciński

Grafik zrobił babola, ale czemu nikt go nie sprawdził? Wygraj sieciówk… no właśnie, co?

Podczas dzisiejszej podróży autobusem wpadł mi w oko plakat promujący akcję miasta “Sieciówka za bilecik” odbywającej się w ramach Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Pomysł ciekawy, bo za jeden skasowany i dostarczony do Urzędu Miasta bilet (opisany swoimi danymi) można wygrać sieciówkę, czyli miesiąc jeżdżenia za darmo.

Przyglądałem się więc plakatowi (naturalnie utrzymanemu w tonacji “Floating garden”) i analizowałem kolejne slogany. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie wielkie hasło “DO WYGRANIA 10 SIECIÓWKEK“. Na pierwszy rzut oka wszystko jest ok, bo przecież nauczeni jesteśmy czytać całymi wyrazami. Ale coś mi jednak nie pasowało. Gdzieś tam zakręciło się dodatkowe “K“.

Niestety w tym momencie pachnie to już amatorką. Pół biedy, że pomylił się grafik, bo to jeszcze nic strasznego. Ale gdzie, do cholery, są ludzie nadzorujący jego pracę? Dlaczego nikt nie pochylił się nad projektem na tyle skrupulatnie, żeby wychwycić literówkę? Obawiam się, że akceptacja projektu odbyła się na zasadzie:

– Szeeeefie, projekt gotowy!

- Pokaż no, naniosłeś poprawki o które prosiłem?

- Tak, wszystko cacy.

(szef ogląda nową wersję projektu przez pół minuty)

- Dobra, jest w porządku.

- Wysyłać do drukarni?

- Wysyłać, wysyłać, tylko szybko!

Oczywiście nie wspomnę już nawet, że osoba odbierająca plik w drukarni także mogła dojrzeć błąd. A pewnie “jurorów” od momentu oddania projektu plakatu do jego druku było jeszcze kilku, ale nikt nie dostrzegł tego nieszczęsnego “K”. Skubane, tak się schowało.

Ktoś powie, że to tylko literówka. Tylko i aż. Bo to jednak akcja miejska, a od miasta powinniśmy wymagać pełnego profesjonalizmu. Tym bardziej, że slogan, to nie książka, nawet nie list i nie artykuł, więc raczej niedużo czasu zajmuje dokładne sprawdzenie jego treści.

PS. Ale w konkursie i tak warto wziąć udział. :)

Grafika pochodzi z prezentacji ETZT 2011 ze strony www.szczecin.eu.

Nie chcesz jeździć “Dryfującą Huśtawką”? To pomyśl i przyłącz się do akcji!

Od pewnego czasu trwa akcja “Głosu” do której przyłączyło się Miasto Szczecin. Chodzi oczywiście o nadanie sześciu tramwajom marki Swing patronackich nazw.

mmszczecin.plPomysł jest genialny i nie ma co do tego cienia wątpliwości. Autorowi należą się ogromne brawa, ale ja nie o tym. We wczorajszym magazynie “Głosu” mogliśmy przeczytać, że Czytelnicy nadesłali już bardzo dużo pomysłów. I bardzo dobrze. Ale to wciąż za mało. Nie, w żadnej kapitule nie jestem, nie wiem ile opcji już zebrano, ale wiem, że to wciąż za mało!

Decydentom trzeba zrobić olbrzymi problem. Niech nie wiedzą, co wybrać. Niech propozycji będzie tyle, żeby musieli zarwać przynajmniej jedną noc, aby wybrać 10 właściwych propozycji. Trzeba dać im się pogłowić – propozycje powinny być liczone w setkach, jeśli nie tysiącach!

Zbieranie przez “Głos” Waszych pomysłów powinniśmy wszyscy potraktować jako konsultacje społeczne. Ile razy słyszy się narzekania mieszkańców, że nie mają na nic wpływu. No to teraz mają – wystarczy pomyśleć, znaleźć odpowiednie uzasadnienie dla swojego pomysłu i jazda! A później jazda Swingiem, dla którego wymyśliło się nazwę. Prawda, że przyjemne :) ?

Akcja trwa, dlatego zachęcam do tego, żeby się do niej włączyć. Im więcej propozycji, tym lepiej. Każda kolejna pozwoli wykluczyć ewentualne pojawiające się dziwolągi. Do dziś wielu osobom nie podoba się nazwa nowego basenu w Szczecinie (“Floating Arena“). A pamiętacie, jakie było zainteresowanie głosowaniem przy tamtej akcji? Zwycięska propozycja zdobyła 175 głosów (sic!). W niemal 400-tysięcznym mieście pozwoliliśmy zadecydować garstce osób. Ale to nie ich wina – gdyby więcej osób oddało swój głos, a wcześniej zgłosiło własne propozycje, być może dziś basen nazywałby się inaczej. Winni jesteśmy my sami, dlatego nie popełniajmy tego samego błędu po raz drugi.

Floating Swing” – ha! W luźnym tłumaczeniu (naprawdę bardzo luźnym, użytym tu celowo dla zobrazowania) znaczy tyle, co “Dryfująca Huśtwaka”. I co, nazwa raczej mało przemyślna? Kto wie, może ktoś już ją zgłosił… Warto zatem nadsyłać lepsze propozycje.

PS. Gdyby ktoś pytał – oczywiście, że zgłosiłem swój pomysł. I wcale nie twierdzę, że jest jedyny, najlepszy, niepowtarzalny. Powiem więcej – liczę, że propozycje Czytelników będą lepsze! W innym przypadku mój wpis byłby, mówiąc oględnie, bezsensowny.

A gdyby tak nie wsłuchiwać się i zamiast “Sing, Sing”, przymknąć oko (albo ucho) i usłyszeć “Swing, swing” ;) ?

YouTube Preview Image

“Swing, Swing, nazywają Go!” – no to do dzieła, nazywajmy!