Telefony w mojej głowie! Czy naprawdę komórki przyrosły nam do ucha?
Przypominając w tytule ponadczasową piosenkę “Republiki” chciałbym chwilę zastanowić się nad problemem dotyczącym życia codziennego. Chodzi o użytkowanie telefonów komórkowych, a więc popularnych komórek.
Nie będę pisał o wyścigu zbrojeń, parametrach technicznych i możliwościach tych aparatów. Faktem jest to, że dziś komórkę każdy ma. Nieważne, czy dopiero szykuje się do przedszkola, pracuje w zakładzie lakierniczym, czy z powodu choroby nie podnosi się z łóżka od pięciu lat. Numer telefonu komórkowego jest niemal tak samo oczywisty jak numer PESEL.
Telefonia komórkowa to stosunkowo nowy wynalazek, który jednak znacznie wpłynął na kulturę. I wydaje mi się, że w Polsce te zmiany długo będą odbijać się nam czkawką jeszcze długo.
Czy umiemy korzystać z komórek? Gdy dzwonią, automatycznie sięgamy do torebki/kieszeni/plecaka/gdzie indziej (*niepotrzebne skreślić), wyciągamy aparat i odbieramy. To niby zwyczajne i oczywiste, ale…
Pewne kanony nakazują odpowiednich zachowań. Dzwoniąca komórka w kościele stała zjawiskiem codziennym. Desperaci potrafią ją nawet odebrać i – paradując przez cały kościół w stronę wyjścia – rozmawiać jakby nic się nie stało. Do niedawna problem pojawiał się też w kinach i teatrach. W kinach nowoczesne sale zagłuszają fale i jest spokój. W teatrach wzięli się na inny sposób. “Prosimy przed spektaklem wyłączyć telefony” raczy nas nagrany wcześniej głos Piotra Gąsowskiego. Po chwili przerwy ów głos dodaje. “Droga Pani, wyłączyć – nie wyciszyć. Wibracje są przyjemne tylko dla Pani“. Reakcja jest natychmiastowa: około 30% widzów nerwowo sięga po swoje aparaty, by je wyłączyć. Ksiądz jednej z parafii też nie wytrzymał i zainstalował w swoim kościele jammer zagłuszający sygnał GSM. Możecie o tym przeczytać tutaj.
Najbardziej denerwują mnie jednak telefoniści autobusowi. Pół biedy, gdy rozmowa jest krótka i na temat. Najbardziej frustrujący są pasażerowie, którzy w trakcie przejazdu wydzwaniają do swoich znajomych lub rodziny z nudów! I toczą bezkresne debaty o wszystkim i niczym, racząc swoimi historiami pozostałych uczestników podróży. Pomijam już fakt, że zdecydowana większość użytkowników telefonów komórkowych (potwierdzone badaniami, ale nie zdołałem odnaleźć strony, na której to przeczytałem) rozmawiając w zatłoczonych miejscach krzyczy do słuchawek.
Debatowałem ze znajomym, który twierdzi, że z problemem nic nie da się zrobić. - Jedyne co możesz zrobić, to zaproponować akcję na wzór tej “Nie utrudniaj podróży innym, zdejmij plecak” - powiedział. – Ale pewnie to i tak nie pomoże.
Macie jakiś pomysł na hasło takiej akcji? Pewnie jeszcze minie trochę czasu, zanim nauczymy się kulturalnie korzystać z komórek.


